Zima

Zima, co roku przychodzi do naszego kraju na przełomie listopada i grudnia. Przeczuwają ją górale, prognozują stacje meteorologiczne, a seksowne pogodynki informują, kiedy temperatura spadnie poniżej zera i sypnie śnieg. Ale każdego roku słyszymy hasło powtarzane niczym mantra, że „zima zaskoczyła drogowców”. Pierwsze dni zimy sparaliżowały komunikację na południu Polski, w województwie świętokrzyskim, podlaskim itd. Media pokazują kilometrowe korki, przewrócone cysterny, setki stłuczek i białe drogi. Policjanci mają pełne ręce roboty. Zima to wyjątkowo trudny okres dla wszystkich kierowców. Warto w tym momencie przypomnieć, co jest niezbędne w samochodzie i na co zwrócić uwagę, by bezpiecznie pokonać drogę do pracy, uczelni lub do domu.


Zimowe opony

To podstawa. Nie ukrywajmy – wielu kierowców jeździ na letnich oponach do czasu, gdy spadnie pierwszy śnieg. To błąd! W końcu prognozy pogody od kilku dni ostrzegały, że stosunkowo ciepły, łagodny listopad odchodzi w zapomnienie, a nadchodzący front niesie mroźne powietrze. Na koniec listopada spodziewany był pierwszy śnieg. Nasi zachodni sąsiedzi musieli się z nim zmagać już kilka dni temu, można było zatem przewidzieć, że wkrótce pojawi się także w Polsce. Zresztą, jeśli nie w grudniu, to kiedy miałby spaść? Brak czasu, roztargnienie, korzystanie ze stosunkowo dobrych warunków jazdy – to najczęstsze tłumaczenie. Ale warto pamiętać, że już po pierwszym ataku zimy, zakłady wulkanizacyjne mają pełne ręce roboty. Kolejki są tam naprawdę długie, trzeba się zapisywać na konkretny termin, ale cierpliwie czekać na swoją kolej.

Letnie oponki odpadają


Zima za oknem, a samochód nadal stoi na letnich oponach? Odradzamy jazdę (chyba, że do wulkanizatora). Śliskie ulice są zdradliwe, nawet dla doświadczonych kierowców. Poza tym należy mieć na uwadze, że na drodze uważamy na siebie, ale i na innych. Nie sposób przewidzieć przecież tzw. „sytuacji awaryjnej”, gdy zostaniemy zmuszeni do gwałtownego hamowania albo manewru. Nietrudno się domyślić, jak zakończyłaby się taka sytuacja w przypadku jazdy po szklance na letnich oponach.

Skrobaczka i zmiotka


Z pierwszymi porannymi przymrozkami mieliśmy już do czynienia w połowie listopada, a w niektórych częściach naszego kraju jeszcze wcześniej. Każdy kierowca w czasie zimy powinien, a właściwie musi mieć w samochodzie skrobaczkę do szyb oraz zmiotkę. Zima to czas utrudnień – wychodzimy rano na parking, a zamiast naszego samochodu czeka na nas góra śniegu. Przygotowanie go do jazdy zajmuje 10 – 15 minut. Warto w tym momencie zauważyć, że auto należy oczyścić porządnie. Wielu kierowców stosuje metodę „na czołgistę” – odśnieżają kawałek przedniej szyby i ruszają przed siebie, licząc, że po rozgrzaniu się silnika, ciepło wykona resztę zadania. To błąd! Warto wyjść z domu te 15 minut wcześniej niż zwykle i dokładnie zmieść śnieg i usunąć szron nie tylko z przedniej szyby, ale i z pozostałych również. Nie zapominajmy też o światłach i kierunkowskazach oraz o wycieraczkach.

Płyn zimowy

Płyn zimowy to kolejna podstawa. Dobrze jest zakupić go wcześniej, dodawać do letniego, a później już całkowicie przejść na zimowy. Dzięki większej zawartości alkoholu nie zamarza przy niskich temperaturach, można więc zatem wozić ze sobą zapas np. w bagażniku. To rozsądny pomysł, bo zimą wykorzystujemy go więcej, szczególnie na dłuższych trasach. Każdy kto nawet krótką chwilę jechał za większym autem bądź mijał TIR-a wie, dlaczego.

Sztyfty, spraye

Siarczysty mróz może oznaczać problemy z zamkiem oraz otworzeniem drzwi. Jeżeli macie z tym regularne kłopoty to zamiast rozgrzewać kluczyk zapalniczką albo biec do domu po czajnik z gorącą wodą warto zainwestować w specjalne sztyfty do uszczelek (zapobiegają przymarzaniu) oraz spray do zamków. Środki te dostępne są w każdym większym supermarkecie i na stacjach benzynowych. Ceny nie są wygórowane.

Przewody

Załóżmy, że odśnieżyliśmy już samochód i otworzyliśmy przymarznięte drzwi. Wsiadamy do środka, zapinamy pasy, przekręcamy kluczyk… i nic. Niestety – zima to trudny czas także dla akumulatorów naszych aut. Warto zaopatrzyć się w przewody rozruchowe. Nawet, jeśli sami nie będziemy ich potrzebować tej zimy, to może wykorzystamy je, by pomóc innemu kierowcy.

Przydatne dodatki

Na wszelki wypadek warto również znaleźć w samochodzie miejsce na: latarkę, kamizelkę odblaskową, rękawiczki, niewielką szufelkę (albo saperkę), czy też elastyczną linę do holowania. Przesada? Niekoniecznie – skuteczne zrealizowanie maksymy „bądź przygotowany na każdą ewentualność, a nic Cię nie zaskoczy”.

Porządne przygotowanie samochodu do zimy kosztuje (w zależności od rodzaju pojazdu) od kilkuset do kilku tysięcy złotych. Ale nasze bezpieczeństwo na drodze jest bezcenne.

Tworzenie stron WWW - Kreator stron internetowych