Autostrady
29 października bieżącego roku, Sejm uchwalił tzw. ustawę "fotoradarową" z poprawkami Senatu, która zakłada m.in. podwyższenie dopuszczalnej prędkości na autostradach i drogach ekspresowych. Już od 31 grudnia 2010 roku będziemy mogli jeździć szybciej o 10 km/h po wspomnianych drogach: na autostradach do 140 km/h (wcześniej 130 km/h), a na drogach ekspresowych dwujezdniowych do 120 km/h (wcześniej 110 km/h). Informacja ta zbiegła się z ogłoszeniem przez Ministerstwo Infrastruktury, że wiele inwestycji drogowych zostało „zamrożonych”. Zmiany w prawie już teraz wywołały dyskusję, a decyzja Sejmu zebrała zarówno gorących zwolenników jak i zagorzałych przeciwników. Postanowiliśmy zaprezentować racje obu stron.
Głosy krytyczne
Wielu specjalistów zauważa, że Polska w przeciwieństwie do trendu, jaki panuje obecnie w krajach Europy Zachodniej (gdzie limity prędkości są obniżane) podwyższyła dopuszczalną prędkość poruszania się po drogach. I dla tych samych specjalistów decyzja ta jest nierozsądna i błędna. Co więcej – może zakończyć się tragicznymi konsekwencjami w postaci większej liczby zabitych i rannych.
- Nie wiadomo, czym kierowali się parlamentarzyści, zwiększając limity prędkości na autostradach. Z naszych obliczeń wynika, że będzie to kosztować od 25 do 50 ofiar rocznie – mówi Kazimierz Jamroz z Katedry Inżynierii Drogowej Politechniki Gdańskiej. – Przy większej prędkości zwiększa się energia zderzenia pojazdu z przeszkodą lub innym pojazdem. Wydłuża się droga hamowania, pogarsza się stateczność pojazdu na łuku a zmniejsza się skuteczność pasów w pojeździe.
Podobnego zdania jest Maria Dąbrowska-Lorenz z Instytutu Transportu Samochodowego, która jednoznacznie potępia nowe przepisy.
- Zwiększenie prędkości negatywnie wpływa na bezpieczeństwo. To powszechnie znana prawda – stwierdza. - Tłumaczy się to tak, że wszyscy i tak jeżdżą szybciej, więc legalizuje się ten stan.
Głosy aprobaty
Ale nie wszyscy tak krytycznie odnoszą się do zatwierdzonych zmian. Argumenty Kazimierza Jamroza są odpierane statystykami, z których wynika, że na drogach ekspresowych dwujezdniowych oraz na autostradach dochodzi do najmniejszej liczby wypadków. Zdecydowanie najwięcej jest wypadków na drogach jednojezdniowych dwukierunkowych - w 37 000 wypadkach zginęło w tym roku ponad 4 000 osób! Warto również zauważyć, że na autostradzie nie ma możliwości na czołowe zderzenie, które nawet przy prędkości nie przekraczającej 60 km/h może być groźne dla zdrowia i życia kierowcy oraz pasażerów.
Podobne argumenty płyną z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji:
- Jest to racjonalne rozwiązanie, dlatego, że spora grupa kierowców porusza się z większą prędkością. Natomiast nie należy tego traktować w kategoriach, że muszę poruszać się z prędkością 140 kilometrów na godzinę. Jest to przywilej tylko dla najlepszych kierowców: dla tych, którzy są trzeźwi, wypoczęci, doświadczeni za kierownicą, mają sprawne auto i potrafią poruszać się z tak duża prędkością – tłumaczy młodszy inspektor Marek Konkolewski z tegoż biura.
Rzeczywiście poruszanie się z prędkością 140 km/h po autostradzie to nie obowiązek, ale przywilej. W końcu wielu kierowców cieszy się możliwością przebycia kilkudziesięciu kilometrów, utrzymując stałą prędkość w granicach 100 km/h. Ale podczas wyprzedzania TIR-a bądź innego pojazdu czasem zdarza się przyspieszyć nawet do 140 – 150 km/h, a otwarta droga zachęca do utrzymania takiej szybkości póki wyprzedzony pojazd nie zniknie z tylnego lusterka.
Również pozytywnie do nowych przepisów odnosi się część doświadczonych kierowców.
- 10 km/h więcej nie robi różnicy jeśli droga jest przygotowana, jeśli mamy sprawne auto, jeśli kierowca czuje się na siłach i jeśli pogoda temu sprzyja - przekonuje Mariusz Laskowski z Akademii Jazdy AutomobilKlubu Polska. - Wtedy niebezpieczeństwo znacząco nie wzrośnie.
Warto dodać na zakończenie, że Polska przyjęła jeszcze jeden przepis dotyczący prędkości, z jaką można poruszać się po drogach, co jest swoistym ewenementem w skali europejskiej. Możemy jeździć o 10 km/h więcej niż przewiduje limit, ponieważ tolerancja fotoradarów zostanie od nowego roku zwiększona właśnie o taką prędkość. W praktyce oznacza to, że możemy pędzić nawet 150 km/h po autostradzie, nie obawiając się mandatu. Jesteśmy zatem najszybsi w Europie. Szkoda tylko, że mamy prawo jeździć z taką prędkością po autostradach, których w Polsce wciąż brakuje. Ministerstwo Infrastruktury ogłosiło właśnie, że budowa wielu nowych odcinków autostrad i dróg ekspresowych została zamrożona.