Agresja na drodze
Święta Bożego Narodzenia to nie tylko pięknie przystrojona choinka, prezenty opakowane dekoracyjnym papierem, dwanaście potraw na stole, wspólna wieczerza wigilijna z najbliższymi i śpiewanie kolęd. Święta to niejednokrotnie potrzeba przejechania kilkuset kilometrów do rodzin na drugim końcu Polski. Warunki na drogach są złe, a czasami wręcz fatalne. Złe samopoczucie kierowców może potęgować agresja innych kierowców i ich złośliwe zachowania. Psycholodzy przestrzegają – lepiej nie odpowiadać tym samym!
Kultura drogowa w wersji PL. Niestety, jeśli chodzi o kulturę polskich kierowców, zdaniem wielu obserwatorów jest gorzej niż źle. Objawy agresji za kółkiem to brak kultury i chamskie zachowania wobec innych użytkowników dróg. I rzeczywiście – na każdym kroku możemy spotkać się z zajeżdżaniem drogi, wymuszaniem pierwszeństwa, niesygnalizowaniem podejmowanych manewrów, złośliwym parkowaniem na dwóch miejscach jednocześnie itd. Zresztą zastrzeżenia do kierowców mają również piesi. Wielu z nich musiało ustąpić na przejściu dla pieszych pierwszeństwa autom, których aroganccy kierowcy czują się jak królowie dróg. Jak sobie radzić z agresywnymi zachowaniami i brakiem kultury? Jakie zachowania są najpowszechniejsze? I jakie konsekwencje grożą po spotkaniu z patrolem policji?
Tamowanie ruchu. Niezwykle drażniącym zachowaniem jest tamowanie ruchu. Ale nie chodzi tylko o zatrzymanie samochodu w dowolnym miejscu jezdni i naciśnięcie guzika świateł awaryjnych. Innym przykładem tamowania ruchu jest niekorzystanie z kierunkowskazów przy opuszczania ronda. Wielokrotnie musimy zaczekać i upewnić się, którą drogę wybierze kierowca opuszczający rondo. Zresztą niewykorzystywanie kierunkowskazów na rondzie staje się pewnego rodzaju „nową świecką tradycją”, która nie ma swojego uzasadnienia w przepisach. Prawo drogowe mówi jasno – za niesygnalizowanie bądź błędne sygnalizowanie manewru grozi 200 złotych mandatu!
Blokowanie chodnika. To szczególnie irytuje pieszych, którzy przedzierają się przez nieodśnieżone chodniki. Zaspy sięgające kolan zalegają na poboczach jezdni i na chodnikach. Na parkingach brakuje wolnych miejsc. Co czynią kierowcy? Pozostawiają swoje auta gdziekolwiek. Przypomnijmy – przestrzeń pozostawionych dla pieszych nie może utrudniać swobodnego ruchu nie może być mniejsza niż 1,5 metra. W przypadku nieprzestrzegania tego przepisu grozi nam mandat w wysokości 100 złotych i… złość wszystkich, którzy zmuszeni zostaną do przedzierania się przez zaspy bądź wejście na jezdnię. Warto również zauważyć, że czasami samochód pozostawiony na noc na jezdni może skutecznie zatamować ruch na całej ulicy.
Blokowanie przez TIRy. Na drogach o dwóch pasach ruchu zdarza się, że kierowcy ciężarówek blokują innych użytkowników drogi. Osoby, które ponaglają takich aroganckich kierowców wykorzystując do tego CB radio zwykle nic nie wskórają. Nie pomaga też wymiana wyzwisk. Znacznie lepiej zapytać o powód takiej jazdy. Jeżeli kierowca TIR-a przyzna, że robi to specjalnie i złośliwie, może to usłyszeć znajdujący się w pobliżu patrol drogówki, który odpowiednio zareaguje. Wierzcie, bądź nie, ale policjanci także nienawidzą agresji i chamskich zachowań na drogach.
Ochlapanie pieszego. Sprawa sporna. Błoto pośniegowe zalegające na poboczu bądź kałuże w przypadku roztopów mogą ochlapać przypadkowego pieszego. Oczywiście najlepszą radą jest omijanie wszelkiego rodzaju kałuż podczas jazdy. Ale czasami jest to niemożliwe. Szczególnie w przypadku błota pośniegowe, które zalega przecież na całej długości jezdni. Jednak widząc pieszego, warto zwolnić – osoba taka nie będzie ochlapana od stóp do głów. Każdy, kto został w ten przykry sposób potraktowany na chodniku musi udowodnić, że kierowca ponosi winę, widział kałużę i nie zareagował. Wbrew pozorom to nie takie proste. Zawsze lepiej znaleźć świadka zdarzenia, jeśli chcemy ukarania kierowcy. W prawie drogowym istnieje art. 3 (spowodowanie szkody), na jego podstawie policja może nałożyć mandat w granicach 20 – 500 złotych.
Pokonywanie wzniesień. Każdy kierowca zdaje sobie sprawę, jaką trudność sprawia w zimę pokonywanie bądź zjeżdżanie z wzniesienia. Szczególnie irytujące jest to, gdy tkwimy w korku i co kilka metrów zmuszeni jesteśmy zatrzymać się. Trenerzy szkoły jazdy sugerują, by unikać zatrzymywania się na wzniesieniu. A jeśli to niemożliwe? Należy wówczas zwiększyć odstęp od samochodu przed nami, a potem zbliżając się do wzniesienia zwiększyć prędkość, by w chwili podjazdu była ona stabilna. Przy dojeżdżaniu do wierzchołka należy zwolnić i zredukować bieg, a podczas zjeżdżania hamować silnikiem.
Jak reagować na drogową agresję? Z pewnością nie należy brać sprawy w swoje ręce! Ani wyzwiska ani bójka nie rozładuje nerwowej atmosfery i nie załatwi sprawy. Agresja nie powinna być odpowiedzią na agresję, gdyż nakręcona w ten sposób spirala może doprowadzić tylko do złego. Do wypadku albo spotkania w sądzie.